Urlop na trudne dni?

2021-10-26 08:31:00 (ost. akt: 2021-10-26 09:51:52)

Bolesne miesiączki potrafią uprzykrzyć życie. I sprawić, że wykonywanie codziennych obowiązków staje się bardzo trudne. Azjatki mają możliwość wzięcia urlopu menstruacyjnego. Pomysł zakiełkował w Polsce, ale tylko w prywatnych przedsiębiorstwach.

Połowa kobiet cierpi na bolesne miesiączki

Połowa kobiet cierpi na bolesne miesiączki

Autor zdjęcia: źródło: Pixabay

Anna z Olsztyna opowiada, że miesiączki są jej zmorą od czasów dojrzewania. — Wiele moich koleżanek, kiedy zostały matkami, przestały tak cierpieć. Ja urodziłam dwójkę dzieci i nadal mam bardzo bolesne miesiączki. Mój ginekolog, do którego regularnie chodzę, zapewnia mnie, że wszystko jest w porządku. Ratuję się lekami przeciwbólowymi.

Bóle menstruacyjne dotyczą prawie połowy kobiet. U wielu z nich ból jest tak nieznośny, że trudno normalnie funkcjonować. A co dopiero pracować. Najchętniej wiele z nas wzięłoby w tym czasie wolne. Tylko jak to wytłumaczyć swojemu szefowi? W większości nasi kierownicy to mężczyźni. Azjatki nie mają z tym problemu. Mogą korzystać z tzw. urlopów menstruacyjnych.

Państwem, w którym urlopy menstruacyjne mają najdłuższą tradycję, bo aż 74 lata, jest Japonia. Prawo do wolnego z powodu bolesnej miesiączki jest zapisane w tamtejszym odpowiedniku kodeksu pracy. To „seirikyuuka” czyli „wolne fizjologiczne”. Ale Japonka nie dostaje za nie wynagrodzenia. Na urlop menstruacyjny mają prawo iść także Koreanki, Tajwanki oraz Chinki. Co ciekawe, także kobiety w Zambii mogą wziąć wolne z powodu bolesnego okresu.

W Europie najbliżej wprowadzenia urlopów menstruacyjnych były Włochy. Cztery lata temu we włoskim parlamencie dyskutowana była propozycja, która obligowałaby firmy do zaoferowania pracownicom trzech dni dodatkowego, płatnego urlopu miesięcznie. Efekt? Nie została przegłosowana.

W innych krajach, gdzie kwestia ta nie jest uregulowana prawnie, urlop menstruacyjny decydują się wprowadzić pojedyncze przedsiębiorstwa. Tak dzieje się w Wielkiej Brytami.

Czy Polki mogą liczyć na zmiany w prawie i doczekać się urlopu na tzw. trudne dni? W tej sprawie z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii skontaktował się portal money.pl. Odpowiedź resortu wskazuje na to, że Polki jeszcze długo mogą pomarzyć o płatnym urlopie z powodu bolesnych miesiączek. Ministerstwo wskazało, że Kodeks pracy gwarantuje dni wolne od pracy i dzięki temu panie mogą z nich skorzystać w dni, kiedy nie są w stanie wykonywać swoich pracowniczych obowiązków. —W przypadku złego samopoczucia podczas menstruacji pracownica ma obecnie możliwość skorzystania np. z urlopu wypoczynkowego udzielanego w trybie "na żądanie" lub skorzystania ze zwolnienia z powodu niezdolności do pracy, jeżeli lekarz stwierdzi taką konieczność i potwierdzi to zaświadczeniem lekarskim – czytamy w na portalu money.pl. Resort dodał, że obecnie nie są prowadzone żadne prace nad zmianami w przepisach Kodeksu pracy, które mogłyby przyznać kobietom dodatkowy urlop w czasie bolesnej menstruacji.

Jednak są w Polsce dwie firmy, które postanowiły wprowadzić takie udogodnienie: salon SPA i marka odzieżowa.

Na Facebookowym fan page'u Gazety Olszyńskiej zapytaliśmy internautów o zdanie na temat urlopów menstruacyjnych. Czy są potrzebne?
Agnieszka: — Może wystarczyłaby wyrozumiałość w pracy, ze źle się czuję i jestem mniej wydolna. Komfort psychiczny pomoże przetrwać w pracy ten czas.
Marlena: — Uważam, że to bardzo dobry pomysł.
Anna: — Na pewno będą kobiety, które tego mogą nadużywać i brać takie wolne mimo, że czują się całkiem dobrze. Poza tym pracodawcy będą wtedy na pewno chętniej zatrudniać facetów niż kobiety.
Eurydyka: — Bardzo słusznie. Niektóre panie tracą przytomność z bólu.

Dziś nie mogę ćwiczyć!


A co z lekcjami wychowania fizycznego? Dziewczęta znacznie częściej przedstawiają zwolnienia z wychowania fizycznego. Dużo mówi się na temat zwolnień z wf- u z powodu tzw. niedyspozycji. — Czasy się zmieniły. Dwadzieścia lat temu było trochę inaczej i częściej się zwalniało dziewczynki z zajęć. Teraz jest większa świadomość w tej kwestii — mówi Justyna Niedziałek, trenerka taekwondo z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 5 Mistrzostwa Sportowego im. Mariana Grzegorza Bublewicza w Olsztynie. — My uświadamiamy dziewczynki, a i panowie-trenerzy mają większą wiedzą na ten temat. Miesiączka nie jest chorobą. Nie ma negatywnego wpływu podczas treningu. Oczywiście są dziewczynki, które mają mocne dolegliwości, silne bóle brzucha czy pleców. Wtedy przychodzą do nas i same to zgłaszają. Wtedy albo zostają w domu, albo robią to, co mogą. Natomiast na przełomie ostatnich 10 lat to się tak zmieniło, że praktycznie na treningach nie mamy żadnych zgłoszeń typu:" mam miesiączkę, nie mogę trenować." Nie słyszymy też o dyskomforcie w czasie zawodów. Dużą rolę odgrywa także dostępność środków higienicznych, które można sobie zaaplikować. Trochę gorzej mają dziewczynki z profilu pływanie, które czują dyskomfort. Co ciekawe, to trenerzy często uświadamiają matki w kwestii tamponów, różnych rozmiarów. I zapewniają je, że tampony nie zrobią żadnej krzywdy.

Justyna Niedziałek podkreśla, że coraz mniej jest jednak tego typu sytuacji. — Jedynie dziewczynki z bardzo dużymi bólami brzucha dyskwalifikują się same. Ale miesiączka bezbólowa nie jest przeszkodą do ćwiczeń. Nie wyolbrzymiamy także tego stanu. Miesiączka jest czymś normalnym, zwyczajnym. Nie stanowi także tematu tabu. Dziewczynki mniej się krępują, potrafią mówić o tym. Są takie, które wolą powiedzieć o tym trenerce, ale są także takie, które o niedyspozycji poinformują trenera —mówi trenerka. I dodaje: Przed laty jedna z moich zawodniczek zarzekała się, że ona to na pewno miesiączki nie dostanie. Dziś już tego nie ma.

Jednak wolne?


Ból pojawia się kilka godzin przed miesiączką lub zaraz po jej rozpoczęciu i trwa 48–72 godz. Występuje w miednicy mniejszej oraz w części lędźwiowo-krzyżowej kręgosłupa. Czy zwalnia nas z zajęć?
— Nie warto prosić rodziców o zwolnienie z WF czy też chować się pod kocem z tabliczką czekolady tylko dlatego, że mamy okres. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest odpowiednie przygotowanie się do „tych dni” i przejście ich w aktywny fizycznie sposób — zaleca dr nauk medycznych Anna Wilczyńska, specjalista ginekolog położnik. — Ciekawostką jest, że niektóre z kobiet w trakcie okresu odczuwają wzmożoną wydolność i osiągają lepsze rezultaty w trakcie treningu niż w pozostałych dniach cyklu. Dotyczy to zarówno pań trenujących wyczynowo, jak i amatorsko.
A co z pracą? Póki co w Polsce jedynym wyjściem, jest skorzystanie z urlopu wypoczynkowego lub wzięcie zwolnienia lekarskiego.

Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB